W kalendarzu imprez szkolnych na trwałe wpisało się świętowanie wydarzenia historycznego, jakim było uchwalenie Konstytucji 3 Maja. W tym roku uroczysty apel przygotowała klasa Ia pod kierunkiem pana S. Skowronka.
Święto Konstytucji 3 Maja należy do jednego z najważniejszych w katalogu polskich świąt patriotycznych. Jej uchwalenie często uznaje się za ukonorowanie wszystkiego, co dobre i oświecone w polskiej historii i kulturze. Po zmianie ustrojowej Święto przywrócono w Polsce w 1990 roku.
Apel szkolny - gawęda Wychowawcy
Wrzesień 2014. Po raz kolejny (czwarty "i pół" [było wśród nich bowiem czasowe zastępstwo za koleżankę]) otrzymuję wychowawstwo klasy. Klasy Ia, złożonej z humanistów przemieszanych z biologami/chemikami. Klasy chwilowo nie rozpoznanej. Od razu losowanie imprezy szkolnej, którą klasa ma przygotować; wypada 3 Maja. Hmmm, jak się do tego zabrać? Puścić na żywioł - nie, to nie ta impreza, to jedno z dwóch (obok 11 Listopada) najważniejszych świat państwowych i to bardziej refleksyjne, bo rocznica wydarzenia, które się happy endem nie zakończyło, niestety... Potraktować w stylu ponurej akademii - widownia się zanudzi. Całkiem na wesoło zrobić się nie da albo po prostu nie wypada. No i, czego można oczekiwać od nadal mało znanej dziatwy - też nie wiem. Rodzi mi się ogólna wizja stosunkowo krótkiego scenariusza, zawierającego zarówno kwantum informacji historycznej (inaczej nie można), ale i kilka sugestywnych obrazów symbolicznych; koniecznie jakiś podkład dźwiękowy. Długiego klasycznego spektaklu młodzieżowa widownia nie wytrzyma w spokoju - zacznie się nudzić albo hałasować. Ogólny zarys pomysłu przynoszę na godzinę wychowawczą; pierwsza reakcja jak podczas formowania trójek klasowych (tzw. chowanie się "za kolumną"), ale jedna osoba czyni wyłom i po chwili jest ich kilka. Omawiamy scenariusz, pojawiają się uwagi, drobne korekty, dokooptowujemy kolejne osoby. W sumie czasu jeszcze dość, na razie odkładamy konkrety na potem. Mija zima, los eliminuje mnie na miesiąc z życia klasy (wypadek, zwolnienie...); wykorzystuję to domykając i rozsyłając scenopis. Powrót, szybkie "dokrętki"; w sumie tylko dwie próby: jedna "na sucho" w klasie, druga dosłownie tuż przed występem, na auli, z pełną scenografią, z rekwizytami i w strojach. Nakryty stół z dzbanem i pucharami, mapa potężnej Rzeczypospolitej na stojaku, nakryty kapą fotel Narratorki. Cóż można jeszcze zrobić? Nic, najwyżej powtórzyć za Andrzejem Wajdą kręcącym "Pana Tadeusza": "Zagrajcie mi to pięknie!". Zagrali. Wyszedłem przed widownię z Dziadkowym dzwonkiem loretańskim, prosząc o ciszę, kiedy zabrzmi ów dzwonek. Cisza jest konieczna do zrozumienia, a przynajmniej dostrzeżenia przekazu. I cisza zapada, co więcej - trwa do końca spektaklu. Rozbrzmiewa triumfalna muzyka z przełomu XVIII i XIX w. Narratorka krótko przedstawia czasy potęgi Rzeczypospolitej, wspomina o przyczynach załamania i upadku. Druga Narratorka cytuje fragmenty metaforycznego opowiadania Sienkiewicza "Legenda żeglarska", Inspicjent emituje głośny szum fal... Perwsza Narratorka krótko opisuje czasy upadku siły państwa i ducha obywateli. Grono Sarmatów (stroje co prawda mocno stylizowane) pozoruje pijaną ucztę przy stole pełnym biesiadnych naczyń, a w tle słychać poruszającą balladę Jacka Kaczmarskiego "Nauki ojca". Kocimi ruchami wchodzą na scenę diaboliczne trzy Czarne Duchy (celowo nie nazwaliśmy ich z imienia, pragnąc, by przekaz był bardziej uniwersalny) - dziewczęta w maskach, które dolewają Sarmatom w kielichy, a same powoli zwijają mapę wielkiej Rzeczypospolitej i zawieszają mapę okresu rozbiorów. Zabierają też krzesła Sarmatom, którzy po niemrawych protestach zasypiają na podłodze. W tle odgłosy burzy i dźwięki wywołujące atmosferę grozy. Narratorka wspomina o wstrząsie I rozbioru i reformach Sejmu Wielkiego, kilka dziewcząt prezentuje wybrane reformy na planszach i głośno je wymienia. Sarmaci wstają. Narratorka wspomina o narodzinach Konstytucji 3 Maja. Jeden z Sarmatów unosi wysoko w górę jej faksymile (podarunek od byłego marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej). Koledzy unoszą go na ramionach i wychodzą za kulisy. Głośno rozbrzmiewa "Polonez trzeciego maja" czyli "Witaj,majowa jutrzenko". Narratorka wyjaśnia przyczyny upadku Konstytucji i tłumaczy, dlaczego mimo to czcimy jej pamięć. Kolejno wywołuje osoby występujące w spektaklu. Wspólny ukłon. Kilka słów podziękowania ode mnie i od pani Dyrektor. Rozbrzmiewa triumfalna muzyka z przełomu XVIII i XIX w.
Głęboko wierzymy, że nasz przekaz choć na moment pobudził wyobraźnię i uświadomił widzom wagę święta 3 Maja.
S. Skowronek